W sobotę 30 maja miałem przyjemność wybrać się do Chorzowa na pierwsze w Polsce zawody Monster Jam. Jak wyjeżdżałem z warszawy pogoda nie była zbyt łaskawa, lało i grzmiało. Jednakże im dalej od warszawy tym asfalt robił się suchszy a niebo jaśniejsze.
Na stadion ostatecznie dotarliśmy o godzinie 18.30. Po zakupie pamiątkowych koszulek udaliśmy się do naszego sektora.

Krótko o monster tuckach: są to wielkie pick-upy, wysokie na około 4 m, ważące około 4ton. Silniki jakie je napędzają to jednostki do 10 000 cm3 posiadające około 1500 hp! Budowane na zamówienie i napędzane metanolem! Nadwozia są wykonane z bardzo trwałego i elastycznego włókna szklanego. Poruszają się na oponach mierzących 170 cm i są wyposażone w liczne amortyzatory gazowe wypełnione azotem.

 
 
Około 19 pojawił się Krzysztof Hołowczyc swoim nissanem navarą (którym zdobył 5 miejsce w rajdzie Dakar), robiąc popisowy przejazd wokół stadionu.
 
 
Niedługo po nim pojawiła się niespodzianka wieczoru czyli monster truck o nazwie verva, pod patronatem Orlenu.
 
 
I w końcu około 20 rozpoczęło się to na co wszyscy czekali! Pojawiły się pierwsze monster trucki.
pierwsza runda i już pierwsza wywrotka Maximum Destruction ;)
 
 

 
 
Belgijska ekipa motocyklistów, w tym jeden polak. Byli niesamowici...
 
 
 

 

superman...
 
 
 
 
backflip...
 
 
 
 
Dodatkowa atrakcja wieczoru, quad z silnikiem odrzutowym ;)
 
 
 
 
 
 
I w końcu freestyle... rozpoczyna Backwards Bob
 
 
 
 
 
 
 
 
następnie Monster Mutt...
 
 
 
 
 
 
 
 
Disney...
 
 
 
 
verva...
 
 
 
 
 
 
Donkey Kong...
 
 
 
 
 
 
Batman... niestety borykał się z problemami technicznymi...
 
 
 
 
Madusa... jako jedna z nielicznych kobieta...
 
 
 
 
 
 
Mój faworyt Maximum Destruction...
 
 
 
 
 
 
El Toro Loco dał na prawdę niezły popis
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
no i ten, na którego wszyscy czekali... Historyczny monster truck Grave Digger... który wygrał zawody freestylowe
 
 
 
 
 
 
zdobyliśmy podpisy i... pamiątkowe zdjęcia :)
 
 

 
 
relacja i foto majki