![]() |
|||
|---|---|---|---|
Reprezentacja
klubu Street & Strip Volkswagen Freaks wybrała się na ten zlot w dość
zaskakujących i niespodziewanych warunkach. W momencie, gdy wszystko było
już ugadane i załatwione na dzień czy dwa przed wyjazdem okazało się,
że Tomek nie da rady pojechac, gdyż nie zdązył złozyć silnika do busa.
W tej sytuacji na szybko wymyśliliśmy plan awarynjny i pojechaliśmy na
dwa garby. Czarka i Majka. Ja (rebel) jechałem z Majkiem, a z Czarek jechał
z dziewczyną i po drodze zgarnęliśmy jeszcze Bacę. |
|||
![]() |
|||
| Przystanek po drodze na autostradzie. Poszukiwanie cienia. (powyżej) | |||
Oczywiście,
niewiele mysląc, poza spakowaniem najpotrzebniejszych rzeczyw stylu lodówki
turystycznej, a zamomniawszy o sprawach najważniejszych takich jak dobra
mapa i gitara wybraliśmy się w drogę w środę rano - około 6.00.
Po drodze zgarnęliśmy Bacę z Poznania i poszorowaliśmy prosto w stronę Świecka. Po drodze okazało się, że prawe tylne koło w garbie Czarka jakoś dziwnie wprawia tylną prawą ćwiartkę samochodu w drgania przy mniejszych prędkościach. Im dłużej to z Majkim obserwowaliśmy, tym bardziej się pogłębiało. Jadąc za Czarkiem i widząc to mieliśmy przeróżne hipotezy, ale raczej obstawialiśmy zepsuty amortyzator. Ponformowaliśmy Czarka telefonicznie i po zjeżdzie z autostrady zatrzymaliśmy się na pierwszym parkingu. Okazało się, że opona wybrzuszyła
się od temperatury i zdecydowaliśmy się na wymianę koła na zapas. |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
Potem
w poszukiwaniu wulkanizatora trafiliśmy do Świebodzina, gdzie Czarek okazyjnie
wymienił wszystkie cztery opony na nowe. Stwierdziliśmy, że przy okazji możemy zwiedzić Międzyrzecki Rejon Umocniony. |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
Następnie
w warunkach polowych zjedliśmy obiad i w związku z pogarszającą się pogodą
skorzystaliśmy z noclegu w pobliskim gospodarstwie agroturystycznym. |
|||
![]() |
|||
Przed
udaniem się na spoczynek skorzystaliśmy jeszcze z wieczornej kąpieli w
pobliskim jeziorze. W drodze na Berlin mieliśmy jeszcze mała przygodę na autostradzie. Zapalił się samochód kilkaset metrów przed nami i zatrzymano ruch. Gdybyśmy 10 minut wcześniej nie zrobili sobie małej przerwy na rozprostowanie kości, to minelibyśmy ten samochód jeszcze zanim zaczął się palić i nie mielibyśmy przymusowej przerwy na opalanie w na autostradzie... |
|||
![]() |
|||
Skręciliśmy
z autostrady, żeby przebić się w stronę Wolfsburga i jakiś czas jechaliśmy
drogami poprzez bardzo urokliwe niemieckie miasteczka. |
|||
![]() |
|||
W
końcu dotarliśmy do Wolfsburga. |
|||
![]() |
|||
Volkswagen
Arena poniżej. |
|||
![]() |
|||
W
związku z faktem, iż wiele czasu już straciliśmy po drodze na nieprzewidziane
sytuacje, to żeby dotrzeć do Chimay lekko przed czasem (lepsze miejsca
na kempingu), to musieliśmy zrezygnować ze zwiedzania Auto Stadt i pojechaliśmy
dalej kierując się wskazówkami mojej żonki, która na przesłała nam skrótowo
infornację przez sms mniej więcej którędy mamy jechać... Po prawie całym dniu jazdy mijaliśmy Hutę w Aachen. Robi niesamowite wrażenie. |
|||
![]() |
|||
O
ile po niemieckich autostradach jedzie się świetnie zarówno pod kątem
nawierzchni i oznakowania zjazdów, to Belgia... No cóż. Odcinek od granicy belgijskiej do Chimay (miejscowość w której odywał się zlot) to jedynie ok. 150km. Niemiecką część trasy przebyliśmy w zasadzie bez pudła. Ale w Belgii zgubilimy się od razu. I to nie tylko dlatego, ze nie mieliśmy mapy. Śmiem twiedzić, ze ktoś będący tam pierwszy raz ( jak my) i wyposażony w mapę, ale nie znający jęz francuskiego i średnio znający topografię tego kraju teżby się zgubił. Wjechaliśmy do Belgii około godziny 23ciej. Dojechaliśy na zlot po długotrwałym błądzeniu, ponownym odnajdywaniu drogi, kolenym błądzeniu, wielokrotnej, prawie całkowitej utracie nadziei, dojechaliśmy na zlot o godzinie 4 rano.... Wniosek jest taki, że polskie drogi wcale nie ustępują belgijskim. Ani pod kątem nawierzchni, a już na pewno nie pod kątem czytelności oznakownia. |
|||
| Wyścigi 1/4 mili | |||
| Więcej Zdjęć... | |||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
|
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
| Jedną z ciekawszych atrakcji na zlocie ( przynajmniej dla mnie) były rzecz jasna wyścigi. Nie zabrałem oczywiście nic chcroniącego przed słońcem, bo przecież jak można się spodziewać żaru z nieba w połowie lata, prawda? W związku z tym słoneczko zjarało mnie dokumentnie dość szybko, i na trybunach przy torze wyścigowym ku memu wielkiemu smutkowi nie spędziłem tyle czasu, ile bym chciał ze względu na to, że były w pełnej operacji słońca. Ścigało się całkiem sporo aut, bardzo różnej maści. Słynny kolekjoner wyścigówek z lat 70tych, Szkot Russel Richie tradycyjnie przywiózł całą ciężarówke swoich wyścigówek. Startował bulik z podniesionym dachem, i co ciekawe był tam jednym z szybszych aut. Było kilka buggy, typ 3 napędzany v8 z rovera, furmuła Vee, samochody generalnie uliczne, jak i typowe wyścigówki przywożone na lawecie. Mistrzem ceremonii był tradycyjnie Dyno Don Chamberlain, koleś, który był przez lata ikoną oryginalnych, kalifrnijskich Bug-In'ów gdzie również w kółko nawijał do mikrofonu. Gość jest niesamowity. Niestety większość widowni będąc fracusko-i-tylko-francuskojęzyczna ani w ząb nie kumała tego, co mówił. A robił to z hummorem, zadziorem i typowym dla amerykańskich konementatorów zaśpiewem. Do tego z głośników płynęła klmatyczna muzyczka przywodząca na myśl lata 50te,60te i 70te w Kaliforni. Sporo musyki surferskiej, Rokandrolla... Genaralnie super klimacik. Gdyby nie brak wieży kontrolnej, to przy lekko przymróżonych oczach można było sobie wyobrazić, że jest się właśnie na Orange County International Raceway powiedzmy w okolichach roku 1974tego... Dyno Don... |
|||
![]() |
|||
| Ten sam koleś trochę wcześniej: | |||
![]() |
|||
![]() |
|||
| Było jeszcze paru kolesi z pokolenia Dyno Dona i nawet starszych, ale nie zdołałem im zrobić zdjęcia między innymi byli Dean Kirsten (DKP), Paul Schley (Lighntning Bug)... | |||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
| Mega maszyna... silnik Pautera i wieeelkie turbo... pradziwy 'funny car'... | |||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
|
|||
![]() |
|||
|
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
foto:
majki, Baca i Rebel |
|||