California
Look to przede wszystkim nastawienie i specyficzne podejście do klasycznych
Volkswagenów. Tradycja ta wywodzi się wprost od stylu zapoczątkowanego
przez klub z Orange County - "Der Kleiner Panzers" w późnych
latach 60tych. Członkowie DKP zafascynowani byli wyścigami na 1/4 mili
i zadziwiająco dobrze radzącymi w nich sobie Volkswagenami. Ich celem
stało się (i jest do tej pory) takie przerobienie dopuszczonego do ruchu
VW (Garba, Karmanna czy Typa 3), żeby nadawał się do wyścigów na satysfakcjonującym
poziomie. Od tamtej pory, mniej więcej ścisłe zasady stylu wykształconego
przez ten klub są wyznacznikiem tego, co pasuje, oraz tego, co nie pasuje
do tradycyjnego "California Look".
Generalnie rzecz biorąc, jego podstawą były takie modyfikacje, które ułatwiały
start i dobre prowadzenie samochodu na 1/4 mili. Było to więc przede wszystkim
podrasowanie silnika Typ-1, obniżenie przedniego zawieszenia, a pozostawienie
tylnego w seryjnej wysokości oraz użycie lekkich kół z "epoki".
Ogólne zasady stylizacji zewnętrznej oparte były na twierdzeniach: "im
mniej tym lepiej" i "funkcja wyznacza formę". Czyli żadnych
zbędnych akcesoriów, za szerokich opon, spojlerów czy kolorowych wzorków.
Stosowanie California Look jest dla nas w Polsce dość trudne. W czasie,
kiedy w Stanach Zjednoczonych tworzyła się tradycja - garbusiarze przygotowywali
auta do wyścigów, a teraz odnoszą się do tego z nostalgią i próbują robić
wszystko "tak jak wtedy". U nas natomiast, nawet wśród samych
Garbusiarzy, pokutuje stereotyp wiecznie psującego się i naprawianego
patentami archaicznego pojazdu poruszającego się z prędkością ślimaka
na amfetaminie. Do tego sam pomysł, że można Garbem jeździć szybko, a
nawet się ścigać jest dla niektórych synoniomem dresiarstwa... |